Pierwsza europejska porażka Jagiellonii w sezonie
Piąta kolejka Ligi Konferencji przyniosła Jagiellonii Białystok pierwszą porażkę w tegorocznych rozgrywkach europejskich. Na własnym stadionie białostoczanie ulegli hiszpańskiemu Rayo Vallecano 1:2. Mimo przegranego meczu, zespół trenera Adriana Siemieńca zaprezentował się z dobrej strony, pokazując potencjał w starciu z wymagającym rywalem. Spotkanie zgromadziło na trybunach 17 534 kibiców, a sędziowską pieczę nad przebiegiem gry sprawował Łotysz Edgars Malcevs.
Zmiany w składzie i determinacja gości
Przed rozpoczęciem meczu trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec, dokonał jednej korekty w wyjściowej jedenastce w porównaniu do ostatniego spotkania ligowego. Na lewym skrzydle pojawił się Oskar Pietuszewski, który zastąpił Bartosza Mazurka po okresie rekonwalescencji. W kadrze meczowej zabrakło kontuzjowanego Tarasa Romanczuka, a opaskę kapitana przejął Jesus Imaz. Trener Siemieniec podkreślał, że mimo pewnego awansu do dalszej fazy, drużyna podchodzi do tego spotkania z pełnym zaangażowaniem.
Goście z Madrytu, Rayo Vallecano, przybyli do Białegostoku z jasnym celem – zdobycia trzech punktów. Jak zaznaczył trener Rayo, Inigo Perez: „Znajdziemy wiele powodów, aby walczyć o wygraną i w ten sposób przejść do fazy pucharowej, która byłaby dla nas czymś historycznym”.
Przebieg spotkania: szybka bramka Hiszpanów i wyrównanie
Hiszpańska drużyna szybko zaznaczyła swoją obecność na boisku, obejmując prowadzenie już w 6. minucie. Sergio Camello wykorzystał chwilowe rozproszenie w obronie Jagiellonii i precyzyjnym strzałem z bliskiej odległości pokonał bramkarza gospodarzy.
Jagiellonii udało się jednak odwrócić losy meczu przed przerwą. W 44. minucie Jesus Imaz doprowadził do wyrównania, wykorzystując korzystną dla siebie sytuację po rzucie wolnym. Druga połowa rozpoczęła się od dynamicznych ataków białostoczan, którzy mieli okazje do wyjścia na prowadzenie, jednak brakowało im precyzji w finalizacji.
Decydujący błąd i końcowy rezultat
Kluczowy moment spotkania nastąpił w 61. minucie, kiedy to błąd bramkarza Jagiellonii, Sławomira Abramowicza, otworzył drogę do zdobycia zwycięskiego gola dla rezerwowego zawodnika Rayo Vallecano, Pachy. Mimo prób odrobienia strat przez podopiecznych trenera Siemieńca, wynik 2:1 dla gości utrzymał się do końca meczu.
Chociaż Jagiellonia poniosła porażkę, zaprezentowała się jako zespół potrafiący walczyć z silniejszymi przeciwnikami. To pozytywne wrażenie pozostaje na zakończenie rywalizacji w tej fazie europejskich pucharów.












